Okazało się w niedługim czasie ,że zmienił szkołę a nawet dzielił niektóre zajęcia wręcz sale z moją szkołą...
Ku mojemu przerażeniu nie mogłam nic zrobić.Uderzył Mnie bo wiedział,że może.Polskie prawo jest do dupy skonstruowane...ale to i tak nic.Nie miałam jak się bronić nie tyle co fizycznie co prawnie.
Ja byłam tylko kłopotem ,znajomi były po stronie przeciwnej ...Hah....nie zapomnę gdy zrozumieli jakimi byli głupcami i jak bardzo Mnie przepraszali...tylko ,że ja miałam w dupie przeprosiny .
W 2009 miałam zespół
Przyjaciół....pasje,siły i walczyłam o swoje. Miałam w swoim mniemaniu szczęśliwy związek.
Oczy moje otwarły się po czasie.
Mimo późniejszej reakcji nie dałam się zgnieść do końca.
Rezultat tego było stracenie wszystkiej tej bajeczki o szczęśliwej panience .
Ludzie zobaczyli Mnie w innym świetle.
Większość była zdziwiona bo według nich prowadziłam idealne życie.
--------------------------------------------------------------------------
Siedziałam z książką na holu ucząc się do egzaminu z Fotochemii.
Śnieg mocno prószył za oknem ,dźwięk zegara odbijał się po szkolnych ścianach jakby chciał je przewiercić.
Moje ręce drżały z nerwów.
Ławka na której się ulokowałam ugięła się pod naciskiem drugiej osoby.Moje blond włosy szczelnie ukrywały moją twarz .
-Po co Ci to -wyszeptał profesor
-Egzamin ,chce go u pana wcześniej zdać.
-Ciągle zdajesz wszystko przed terminami.Co uznałem z początku za przejaw twojego ...mhm jak to klasa nazywa?
-Nazywają to zbytnim wychylaniem się.-wyszeptał niemal ledwo słyszalnie
-Przychodzisz jako pierwsza na zajęcia i ostatnia z nich wychodzisz.
- To źle?-uniosłam na profesora oczy wściekła.
-Boisz się czegoś ,kogoś .
Czy to ma związek z tym co się działo w starej szkole?
Nie napisze tutaj co się działo bo nie ma to znaczenia dla treści jaką chce tu przekazać.
Odbyłam wówczas długą rozmowę z profesorem ,wyjaśniając mu poniekąd parę spraw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz